W dziale znajdziesz dokumentacje zachowań i osiągnięć, które zgodne są z zasadami lekkiej stopy i które warto promować. Prezentujemy tutaj materiały dotyczące nie tylko naszej najbliższej okolicy, ale też kraju, czy Globu. Opisywane działania mają pozytywny wpływ na nasze otoczenie i przyrodę, lub ograniczają degradację naszego środowiska. Im wyżej znajdują się one w hierarchii lekkiej stopy, tym większy sukces przedsięwzięcia.
Mój pierwszy telefon komórkowy umożliwiał prowadzenie rozmowy telefonicznej bez podłączenia do gniazdka w ścianie. Miały też wyświetlacz z jedną linią cyfr, dzięki któremu można było się upewnić pod jaki numer się dzwoni.
Kolejny telefon to była rewolucja technologiczna. Nie tylko dzwonił, ale również miał zegar i budzik!
Trzeci telefon, to był prawdziwy szok! Posiadał wyświetlacz w postaci małego ekranika, na którym można było zobaczyć obrazki. Miał wiele funkcji – organizer, stoper, minutnik, melodyjki i jeszcze z pięć innych. Większość tych dodatków okazała się bezużyteczna, ale to specjalnie nie przeszkadzało.
Ile możliwości miał czwarty telefon, tego nie wiem. Nie byłem w stanie sprawdzić wszystkich gadżetów. Tak więc hasło reklamowe mówiące, że nie posiada żadnych ograniczeń, było dla mnie nie do podważenia. Chyba byłem zbyt leniwy, by poświęcić mu tyle czasu, na ile niewątpliwie zasługiwał. Na usprawiedliwienie jednak dodam, że się zepsuł i okazał się nienaprawialny.
Wróciłem do trzeciego aparatu, który szczęśliwie był ciągle sprawny. Gdy skończyła mi się umowa zaproponowano mi kolejny telefon łamiący bariery ograniczeń epoki kamienia łupanego sprzed dwóch minionych lat. Jednym słowem aparat niezbędny do życia.
Podpisałem umowę na taryfę bez telefonu. Było znacznie taniej, ale nie obyło się bez problemów. Początkowo wstydziłem się rozmawiać przy innych. Wydawało mi się, że używając starego aparatu, który jawnie wyglądał na przeterminowany, narażam się na współczucie, a może nawet wzgardę. To był trudny okres. Chodziłem smutny i znalazłem się na granicy depresji. Jednak pewnego dnia dostałem chyba jakąś grypę umysłu i zacząłem się swoim telefonem chwalić. Bo ma takie retro wzornictwo i robi to, czego od niego oczekuję. Ale, co najważniejsze – świetnie się przez niego dogaduję.
O nadużyciach do jakich dochodzi przy oznakowywaniu produktów “ekologicznych”, dzięki prostym zabiegom każdy produkt może być sprzedawany “super ekologiczny” – przemyśl sam ile w tym prawdy. Z jakimi nadużyciami sami się spotkaliście? Zachęcamy do dyskusji na forum.
Nowoczesna produkcja to taka w której producent odpowiada za to co wyprodukował i jak wyprodukował. Nowoczesność to nowoczesny sposób myślenia, którego przykłady można odnaleźć w tym filmie. Zachęcamy do dyskusji i podawania własnych przykładów na forum.
Prawdopodobnie wszystkie torby na rynku są sprzedawane jako “ekologiczne – przyjazne dla środowiska” z takich czy innych powodów – foliówki bronią się jak mogą ale czy naprawdę ich właściwości są takie “wspaniałe”? A ty jaką torbę zabierasz ze sobą?
Lubię spacery po cmentarzach. Po starych, zapomnianych, jak i po obecnie używanych, „tętniących życiem”. Można powiedzieć, że cmentarze są doskonałym świadectwem czasu. Są cmentarze, które zostały zamknięte kilkadziesiąt lat temu i jak w skamielinie można w nich rozpoznawać dawne zwyczaje – sposoby manifestowania pamięci o zmarłych, sposoby nawiązywania z nimi więzi. Czytaj więcej
Modlitwa, ziemia i krzyż
W latach 50. i 60. dominowały nagrobki ziemne z drewnianym krzyżem wetkniętym u wezgłowia. Obsiewane były trawą i kwiatami, które zdobiły i wzmacniały ziemny kopczyk. Wizyta na cmentarzu stanowiła sposobność do zadbania o stan nagrobnego ogródka. Ale tym, co było najważniejsze, to oczywiście chwila modlitwy, dialog prowadzony w myślach ze zmarłymi.
Raz w roku na Zaduszki wkopywano w nagrobki chryzantemy, wtykano zwykłe białe świece i w łunie ognia prowadzono z osobami, jakie zmarli łączyli raz do roku przyciszone rozmowy.
Lastryko i znicze
Lata 70. i 80. to czas, kiedy spopularyzowało się lastryko. Nagrobki lastrykowe pojawiły się zrazu w pojedynczych przypadkach, jako oznaka zamożności. Pod koniec lat 80. stały się standardem, a tradycyjny nagrobek ziemny zaczął być traktowany jako tymczasowy. Ot, póki trumna się nie zapadnie i ziemia nie uleży. Jeśli kogoś nie było stać na lastrykowy nagrobek, przyszło mu wieść żywot cmentarnego pariasa.
Lastrykowa płyta nie tolerowała tradycyjnych świec. Zwykłe świece rozstawiano więc wkoło nagrobka, ale trwałe rozwiązanie przyniosły dopiero szklane znicze. Paląc się, nie zalewały płyty parafiną. Równocześnie zaczął się rozpowszechniać zwyczaj palenia zniczy podczas każdej wizyty na cmentarzu, a nie tylko w Zaduszki. Lastrykowa płyta wyparła też w dużej mierze kwiaty sadzone na nagrobkach. Na popularności zaczęły zyskiwać kwiaty cięte.
Moda i cmentarna konsumpcja
W latach 90. i ostatnich poprzeczka została podniesiona jeszcze wyżej. Lastrykowe nagrobki zaczęły być traktowane jako rozwiązanie tanie. Za standardowe, wymagane przez cmentarną społeczność, zaczęły uchodzić nagrobki z naturalnego kamienia. Druga połowa lat 90. to nawet okres utrwalania się mody na określony typ kamienia. Początkowo modne były serpentynity, potem granity o odcieniu czerwonym, kilka lat później zielonym. Stała natomiast okazała się tendencja przekształcająca produkujący nagrobki zakład kamieniarski w agencję turystyczną, oferującą granity na nagrobki dla naszych drogich zmarłych z coraz bardziej odległych krain. Pojawienie się cmentarnej mody spowodowało, że wymagane wzorce zaczęły następować po sobie nie w dziesięcioletnich interwałach, ale odstępach kilkuletnich.
Dominacja mody nie jest jednak pełna. Owszem, dyskwalifikuje nagrobki sprzed kilku lat jako niemodne, ale póki co bariery ekonomiczne skutecznie blokują zmiany nagrobka dlatego, że stał się niemodny. Natomiast w pełni konsumpcyjne nastawienie dało o sobie znać w zamiłowaniu do coraz bardziej doskonałych zniczy. Nie są to już właściwie znicze, ale wymierzone w niebo, gotowe do wystrzelenia pociski. Z roku na rok doskonalone konstrukcje umożliwiły podtrzymywanie ognia przez dni dwa, kilka, a obecnie tydzień i dłużej. Pojawia się coraz bardziej wyspecjalizowany sprzęt. Są modele, które dzięki formie jajeczka z baziami z chirurgiczną precyzją trafiają w Święta Wielkiej Nocy. Są modele oplecione plastikową imitacją patynowanego brązu. Symbol niezniszczalności gotowy po kilku dniach do kosza. W ten sposób prowadzony jest swoisty wyścig zbrojeń. Rozstawione gęsto na płytach arsenały rozgrzanych, utrzymujących się w stałej gotowości do odpalenia pocisków świadczą o prawdziwej sile rażenia i potędze nagrobka.
Postęp
I tak przeszliśmy długą drogę od wizyty sprzed lat, dla której kluczowym aktem więzi z bliskim zmarłym była rozmowa z nim, modlitwa za jego duszę, do manifestacji więzi ze zmarłym poprzez masową konsumpcję coraz bardziej zaawansowanych technologicznie i wzorniczo zniczy.