dom

O co chodzi?

W tym dziale prezentujemy przykłady negatywnych praktyk, które wypadałoby zmienić. Zjawiska, które niekorzystnie wpływają na ludzkie postawy, lub mają zły wpływ na otaczającą nas rzeczywistość. W miarę możliwości wskazujemy rozwiązanie danej sytuacji.

Wszystko bez sensu

bezsensuMINIWg mnie bez sensu jest/są:
- Segregowanie śmieci. Sama idea segregacji jest oczywiście jak
najbardziej sensowna, ale co z tego, skoro faceci odbierający nasze
śmieci wrzucają je do jednego kubła.
- Palenie plastikowych butelek. Moi sąsiedzi robią to niemal co
tydzień, zatruwając przy tym całe osiedle. A wtedy znowu zadaję sobie
pytanie: donosić na sąsiada do straży miejskiej czy nie donosić?
- Produkcja samochodów na benzynę, podczas gdy już dawno dostępne są
auta z napędem pneumatycznym i nadal nie są popularne. Gdyby takie
pojazdy jeździły po ulicach obyło by się bez zanieczyszczania
środowiska i bezsensownych wojen o ropę naftową. Ale najwyraźniej ropa
przynosi większe korzyści i “wielcy” ludzie tego świata nie pozwolą na
to, by przestała być potrzebna.
- Masowa sprzedaż napojów w plastikowych butelkach, zamiast w
szklanych, które można oddawać do recyclingu.
- Rozdawanie tysięcy ulotek, które zaraz po zerknięciu na nie (co i
tak zdarza się rzadko) lądują w śmietniku (legenda głosi, że ktoś
kiedyś zainteresował się usługą prezentowaną na ulotce i skorzystał z
oferty)
- Dekoracje świąteczne, które owszem, ładnie wyglądają, pod warunkiem,
że są zrobione z gustem. A to zdarza się rzadko. Niektórzy ludzie mają
zamiłowanie do przepychu i kiczu, im więcej świecidełek przed domem
tym lepiej. Niestety, wygląda to żałośnie i w dodatku czerpie dużo
prądu, chyba, że żarówki są energooszczędne, co rzadko się zdarza.
- Mycie zębów z akompaniamentem szumu bieżącej wody. Po co?
- Zostawianie zapalonego światła w pomieszczeniu. Ganię za to
domowników, zdarza mi się zgaszać światło nawet kiedy są w pokoju (”bo
jeszcze jest jasno za oknem”), co może jest już trochę obsesyjne, ale
lepiej przesadzać w tę stronę, niż w drugą.
- Noszenie prawdziwych futer. Pomijając fakt, że jest to nieludzkie,
to kobieta czy Jacyków w futrze wygląda kiczowato, masakrycznie,
ohydnie. Po prostu źle.

Magdalena Bednarska

Darmowa komunikacja miejska

Darmowa Komunikacja Miejska

 

Dzięki wejściu do Unii Europejskiej Polska otrzymała ogromne środki na rozbudowę infrastruktury. Działanie te zostały masowo przyspieszone poprzez przyznanie nam(wraz z Ukrainą) organizacji Mistrzostw Europy w piłce nożnej w 2012 roku. Wszakże musimy się jakoś pokazać reszcie Europy, gdyż wszyscy mamy nadzieję, że kibice, którzy przybędą do nas za półtora roku, będą chcieli do nas jeszcze później wrócić.

Jednak tematem mojej pracy nie będzie EURO 2012, a sposób w jaki będziemy się poruszać w dużych miastach Polski np. Poznań, Warszawa, Wrocław. Sam wiele razy na własnej skórze doświadczam, jak trudno dostać się jest do najbliższej aglomeracji – trójmiasta. Wszędzie remonty, korki. Normalny przejazd powinien trwać do 40 minut, jednak teraz w godzinach szczytu sięga 1,5h- 2h. Czy zastanawialiśmy się, jak możemy poradzić sobie z problemem korków w dużych metropoliach, tak aby zaoszczędzić czas i przy okazji, aby środowisko na tym zyskało?

Jest takie miasto w północno-wschodniej Belgii, leżące nad rzeką Demer i Kanałem Alberta. To miast nazywa się Hasselt.

 

mapa

Hasselt

 

Dlaczego zainteresowało mnie akurat to miasto? Ponieważ muszę przyznać, że w bardzo innowacyjny sposób poradzili sobie z transportem publicznym.

Na początku trochę historii tego miasta. Według zebranych przeze mnie danych Hasselt jest czwartym co do wielkości miastem w Belgii, które w ostatnich latach bardzo szybko się rozwijało. Nieodzowny z tym był przyrost ludności, który wyniósł ponoć 3,3%, a liczba samochodów wzrosła o 25%!!! Normalne prowadzenie życia stało się nie do zniesienia. Wszędzie korki, smród, ciągłe spóźnienia do pracy. Lokalne władze rozważały różne sposoby rozwiązania tego problemu. Jednak nie było to łatwe, ponieważ gmina borykała się z problemem braku pieniędzy. Według przeprowadzonych kalkulacji okazało się, że darmowy transport będzie tańszy niż nowa obwodnica!

W 1997 roku przeprowadzono akcję o nazwie: „Miasto gwarantuje wszystkim prawo do przemieszczania się”. Na początek zwiększono liczbę autobusów z 8 do 46, a obsługiwane linie z 2 do 9. Uruchomiono także 2 linie nocne. Ze względu na spadek ruchu samochodowego zmalały koszty utrzymania dróg. Darmowe miejsca parkingowe przesunięto na peryferie, zbudowano przejścia podziemne i kładki z windami dla pieszych, powiększono tereny zielone. Zmniejszono prędkość poruszania się samochodem do 30 km na godzinę, poprzez wprowadzenie licznych progów zwalniających. Na wydzielonych pasach jezdni dla autobusów nie ma żadnych progów, co dodatkowo zachęca do korzystania z komunikacji miejskiej. Przebiegającą przez miasto trasę szybkiego ruchu przekształcono w bulwary spacerowe, wydzielając strefy dla pieszych o szerokości 9 metrów, ścieżki rowerowe i pas jezdni dla autobusów. Osoby niepełnosprawne mają ułatwiony dostęp do autobusów i mogą rezerwować miejsce na godzinę przed podróżą dzwoniąc pod specjalny numer telefonu lub wysyłając maila. Powiadomiony o wszystkim kierowca ma obowiązek pomóc przy wsiadaniu i wysiadaniu osobie poruszającej się na wózku. Miasto oferuje również bezpłatne rowery rozstawione na placach i skwerach.

Oczywiście nasuwa się problem: skąd wziąć na to wszystko pieniądze? Dobrym rozwiązaniem, które zauważyłem w Sztokholmie jest wprowadzenie opłaty za „korzystanie” z samochodów. Nowe uregulowanie skierowane jest przede wszystkim do taksówkarzy. Zależnie od pory dnia przy wjeździe bądź wyjeździe z centrum jest pobierana opłata w wysokości od 10 do 20 koron. Opłata obowiązuje w dni powszednie w godzinach od 6.30 do 18.30. Miasto Sztokholm po próbnym wprowadzeniu opłat w pierwszej połowie 2006 roku, odnotowało 20% spadek ruchu samochodowego w centrum stolicy i 9-14% spadek zanieczyszczenie powietrza.

Według danych, które udało mi się znaleźć w Internecie system bezbiletowego transportu kosztuje podatników 1,9 mln euro rocznie (dane z 2006 r.). Wynosi to jeden procent budżetu gminy i stanowi 26 procent kosztów operacyjnych systemu komunikacyjnego. Budżet regionalny pokrywa resztę (około 5,4 mln) w ramach długoterminowej umowy. Nie ma to nic wspólnego z pasożytowaniem jednego miasta na zasobach regionu. To uczciwa umowa, bowiem 52 procent pasażerów miejskich autobusów na co dzień mieszka poza Hasselt. Oczywiście przeciwnicy wysnują kontrargument, że nie wszyscy korzystają z komunikacji miejskiej, ale pamiętajmy, że mieszkaniec Pomorza na co dzień nie będzie korzystał z nowej drogi wybudowanej w Zakopanem, a podatki, z których budowane są drogi i tak płacą wszyscy.

 

 

Podstawowe zalety tego projektu:

  • Ograniczamy emisję CO2 i innych trujących gazów

  • Likwidujemy korki, hałas

  • Zapewniamy ludziom komfortowy dojazd do pracy, szkół, sklepów – co najważniejsze bez spóźnień

  • Oszczędzamy papier, gdyż nie musimy drukować biletów

  • Likwidujemy bariery finansowe – każdy niezależnie od średniego wynagrodzenia może podróżować

  • Tworzymy nowe miejsca pracy

  • Drogi stają się bezpieczniejsze

  • Zmniejszamy nakłady finansowe na transport

 

Podsumowując chciałbym, aby projekt ten, który moim zdaniem wydaję się ciekawy został chociaż przeanalizowany przez niektóre miasta w Polsce. Sukces Hasselt pokazuję, że innowacyjne, kreatywne rozwiązania mają sens. Jeżeli Szwecja czy Belgia mogą to dlaczego My nie możemy? Ekologia w naszym kraju znajduję się na marginesie. Edukacja ekologiczna praktycznie nie istnieje. Gdybyśmy zapytali przypadkowych przechodniów na ulicy, co to jest ekologia albo odnawialne źródła energii dałbym sobie rękę uciąć, że około 70% osób nie wiedziałoby o czym mowa…

 

 

Jestem kobietą

„Czuję się bardzo samotna…z takim poczuciem wygnania …

Bardzo brakuje mi miejskiego szumu, świateł, przyjaciół, rodziny. A tutaj tylko narzekam i narzekam…na muchy, na komary, na błoto, że wszędzie daleko … .” [1]

š ›

„… mieszkam na wsi i bardzo tęsknie za miastem.. za domem w którym kiedyś mieszkałam .. za moimi znajomymi, tutaj jestem zupełnie odizolowana od świata….” [2]

š ›

„… kobiety to przeciążone ogniwo polskiej zmiany systemowej; są obarczone nadmiarem obowiązków i cierpią na brak czasu.” [3]

 

š ›

„Okazuje się, że kobiety, … , rozpoznają w sobie nawzajem, w grupie, wielki potencjał doświadczeń, wiedzy, energii. Wsparcie, jakie dają sobie wzajemnie, otwartość na współpracę, niezwykłe zaangażowanie, jest  dla  innych wielkim wzmocnieniem.”[4]

 

[1] Forum Kobiet:  http://www.netkobiety.pl/t8802.html
[2] Forum Kobiet:  http://www.netkobiety.pl/t8802.html
[3] art. „Na wsi kobietom jest dużo trudniej” http://www.kobieta.gov.pl/?1,9,447,200804
[4] Witryna Wiejska: http://www.ww.org.pl/strona.php?p=1891&c=8046

 

„Ciężko Ci usiedzieć w miejscu, lubisz się zaangażować w sprawę, a do tego wiesz, co dzieje się to tu, to tam?”

 

Tak! Jestem osobą, która musi coś robić. Angażuję się  na różnych płaszczyznach  życia społecznego w miejscowości, której mieszkam: festyny, parafiady, konkursy piosenki, zabawy.  Patrząc na wszystkie te inicjatywy najcenniejszą jest zupełnie inna, ta bez której podjęcie każdej innej działalności byłoby trudne.  Przez kolejne dni będę poszukiwać we   wspomnieniach  wydarzeń, które stworzą jej obraz.

 

Środa 15 grudzień 2010 rok

10 lat temu przeprowadziłam się z dużego miasta, z Wrocławia, do małej wsi Mrozów. Nie znałam nikogo, weszłam w całkiem obce środowisko. Brakowało mi spotkań i rozmów z przyjaciółmi. Należę do tej grupy kobiet w naszej społeczności lokalnej, które nie pracując zawodowo prowadzą dom i wychowują dzieci.  Kobiety w podobnej sytuacji często odczuwają flustracje, gdyż sama praca domowa nie daje im satysfakcji. Inną grupę stanowią te, które pracują zawodowo dojeżdżając do Wrocławia. Czasochłonne dojazdy powodują, że nie mają możliwości poza pracą i obowiązkami domowymi na wygospodarowaniu czasu dla siebie, na relacje  towarzyskie.

Kilka lat temu w gronie kilku koleżanek zapoznanych przez działalność w Radzie Rodziców przedszkola i szkoły podstawowej zaczęłyśmy spotykać się na pokazach pojemników Tupperware. Wtedy zrodził się pomysł kontynuowania tych spotkań.

I tak rozpoczęły się nasze Babskie Wieczory, które trwają do dziś.

 

Czwartek 16 grudzień 2010 rok

Sposobem na pierwsze spotkania były wieczorki filmowe, wyszukiwałyśmy ulubione filmy i zapraszałyśmy się nawzajem. Najczęściej były to komedie romantyczne, gdyż przy takich filmach mogłyśmy swobodnie porozmawiać i pośmiać się do łez. Jeden z wieczorów zapadł mi szczególnie w pamięci. Umówiłyśmy się na oglądanie filmu „Mamma Mia”, musicalu opartego na piosenkach ABBY. Przebrałyśmy się w stroje w stylu lat 70-tych i tańczyłyśmy naśladując bohaterki filmu.

Były to chwile na odreagowanie od zmęczenia, problemów, chwile zatrzymania się w tym ciągle zmieniającym się, szybkim tempie życia.

 

Piątek 17 grudzień 2010 rok

Nasze grono było twórcze, nieustannie poszukiwałyśmy nowych sposobów miłego spędzania czasu.

Na Babskie Wieczory  przynosiłyśmy przygotowaną przez siebie potrawę. Jakie pyszności przez te lata miałam możliwość skosztować… Sałatka z kaszą gryczaną … pychota! Wymieniałyśmy się przepisami choć nie zawsze  wychodziło tak smacznie jak koleżance. Obecnie często rozpoznajemy, które ręce przygotowały poczęstunek i mamy swoje specjalności kulinarne.

 

Sobota 18 grudzień 2010 rok

Nasze grono powiększało się, gdyż proponowałyśmy  spotkania kolejno poznanym osobom. I one wnosiły nowości. Jedna z babeczek zaprosiła na  wieczorek swoją córkę – konsultantkę Oriflame, która przeprowadziła szkolenie makijażu i umożliwiła wypróbowanie kosmetyków.  Mogłyśmy poznać zasady pielęgnacji skóry i nakładania makijażu. Pasja i zaangażowanie z jaką przedstawiała produkty sprawiły, że  trzy z nas zostały konsultantkami. Co jakiś czas odwiedza nas przedstawiając nowości Oriflame.

 

Niedziela  19 grudzień 2010 rok

Po wakacjach spotykałyśmy się na wspomnieniach z wakacji, Przynosiłyśmy zdjęcia z naszych urlopów. Poznałyśmy ciekawe miejsca i różne formy odpoczynku.

Pasjonujemy się chodzeniem po górach, spływami kajakowymi lub biwakowaniem w zacisznych miejscach.

 

Poniedziałek 20 grudzień 2010 rok

Nie obyło się bez spotkań na śpiewająco. W okresie Bożego Narodzenia spotykałyśmy się na wspólnym kolędowaniu i  dzieleniu się opłatkiem.

W okresie letnim przy grillu  śpiewałyśmy piosenki biesiadne i turystyczne, opowiadałyśmy dowcipy. Powrót do młodości sprawił, że repertuar piosenek był bardzo bogaty. Począwszy od szant, poprzez piosenkę harcerską, oazową i turystyczną. Poznawałyśmy środowiska, z których pochodzimy. Ojojoj, po niektórych koleżankach nie spodziewałam się tak ciekawej młodości…

 

Wtorek 21 grudzień 2010 rok

Mieszkamy na wsi, blisko natury. Wykorzystywałyśmy te uwarunkowania na wypady rowerowe do lasu, nad staw.  Czekamy z niecierpliwością na ocieplenie, gdyż już planujemy naukę trekkingu, które przeprowadzi  koleżanka z zawody nauczyciel wychowania fizycznego. Będziemy mogły zacząć uprawiać trekking  w naszych lasach.

 

Środa 22 grudzień 2010 rok

Czas, który ze sobą spędzamy jest dla nas bardzo cenny, dlatego wzbudził w nas pragnienie aby nasi mężowie zapoznali się ze sobą i nawiązali relacje. Zaczęłyśmy organizować wspólne zabawy. I tak bawiliśmy się  z małżonkami na wieczorze azjatyckim, na uroczystościach imieninowych, na „Letniej zadymie w środku zimy”. Mężczyźni może nie mają potrzeb spotykania się dla samego spotkania, ale chętnie towarzyszą nam na imprezach przez nas zaaranżowanych.

Po warsztatach KLANZy nauki tańca integracyjnego z koleżanką  bezskutecznie próbowałyśmy wprowadzić je na festynach czy innych imprezach wiejskich Udało się nam to dopiero w gronie naszych babeczek i ich małżonków, dzięki tym inicjatywom krąg „zarażonych” nową formą zabawy jest coraz szerszy.

 

Czwartek 23 grudzień 2010 rok

Podjęłyśmy również próby wspólnych wyjazdów. I tak pojechałyśmy do teatru na sztukę „Klimakterium”, do kina, czy koncert charytatywny Stanisława Sojki. Są to już trudniejsze w realizacji przedsięwzięcia, gdyż nie wszystkie z nas mogą wyjechać na dłużej.

 

 

Piątek, 24 grudzień 2010 rok

Bardzo ważnym, przełomowym wydarzeniem, które uświadomiło mi jak istotne w zaangażowaniu społecznym są bliskie relacje z innymi była decyzja zamknięcia przedszkola w naszej miejscowości. Pod koniec kwietnia 2007 wójt ogłosił swoją decyzję, przez kolejny miesiąc walczyliśmy o utrzymanie przedszkola. Gdy nasze argumenty i protesty nie odnosiły pozytywnego dla nas skutku zdecydowaliśmy się założyć stowarzyszenie, które będzie prowadzić przedszkole. To właśnie wtedy okazało się, że możemy liczyć przede wszystkim na nasze babeczki, które  ze zrozumieniem i gotowością  zaangażowały się w tą inicjatywę.

W ciągu 3 miesięcy wakacyjnych założyliśmy stowarzyszenie i niepubliczne przedszkole, które mogło od września kontynuować swoją działalność. Nasza nieformalna grupa stała się świadoma swojej odpowiedzialności za miejscowość , w której mieszka. Od 3 lat prowadzimy przedszkole. Bierzemy aktywny udział w remontach i porządkach w naszej placówce. Organizujemy i prowadzimy festyny przedszkolne i zabawy wiejskie. Stanowimy grupę, na której pomoc można liczyć przy akcjach organizowanych przez inne grupy działające w naszej miejscowości.

Nasze spotkania poświęcamy  również na działalność społeczną. Przed świętami spotykamy się, aby przygotować stroiki czy kartki świąteczne na kiermasz, którego dochód przeznaczamy na zakup zabawek do przedszkola. Przynosimy wtedy różne drobiazgi, które zalegają nam w domach: koraliki, kartki czy kartonowe, kolorowe opakowania, wstążki oraz szyszki i orzechy. Z tego tworzymy nasze świąteczne dzieła sztuki.

 

Sobota, 25 grudzień 2010 rok

W 2007 roku zorganizowałyśmy opłatek wiejski, w czasie którego wystawiłyśmy Jasełeka. Do przedstawienia zaprosiłyśmy swoich mężów,
ks. Proboszcza i siostrę przełożoną zgromadzenia s.Albertynek z Mrozowa. Jasełka miały formę żartobliwą, dzięki czemu każdy  artysta mógł kreować swoją postać. W czasie przedstawienia byliśmy równocześnie aktorami i widzami, grając swoje role bawiliśmy się świetnie. Było to niepowtarzalne przedstawienie. Wywołało wiele życzliwości w ludziach i ta atmosfera trwała przez całe spotkanie.

 

Niedziela, 26 grudzień 2010 rok

Ostatnie spotkanie odbyło się  3 grudnia. Poznałyśmy nową koleżankę Grażynkę.  Zorganizowałyśmy na wieczorku mały kiermasz świąteczny, którego dochód przeznaczony jest na zakup zabawek do przedszkola. Temat, który zdominował nasze rozmowy dotyczył niestety zapowiedzi wójta naszej gminy o zamknięciu Szkoły Podstawowej w Mrozowie. Stajemy przed kolejnym  wyzwaniem z wielkimi obawami …

 

 

Obecnie nasze „babskie wieczory” tworzy ok. 15 kobiet. Dzięki naszej potrzebie nawiązywania i podtrzymywania kontaktów, tworzenia więzi, przyjaźni ,  stworzyłyśmy grupę osób, które stymulują się wzajemnie do aktywności. Zachęcamy się i pobudzamy do działania współtworząc spotkania. Poszukujemy nowych form. I nie tylko to. Ukierunkowały nas na bardziej aktywny i twórczy wymiar naszego życia społecznego. Uważam, że nasze przyjacielskie więzi ułatwiły nam wyjść poza nasz krąg i  skoncentrować się na trosce o dobro wspólne naszej społeczności lokalnej.

Wierzę, że będziemy potrafiły razem, wspólnie zorganizować się, aby bronić naszego lokalnego dobra i podejmować nowe wyzwania.

 

 


[1] Forum Kobiet:  http://www.netkobiety.pl/t8802.html

[2] Forum Kobiet:  http://www.netkobiety.pl/t8802.html

[3] art. „Na wsi kobietom jest dużo trudniej” http://www.kobieta.gov.pl/?1,9,447,200804

[4] Witryna Wiejska: http://www.ww.org.pl/strona.php?p=1891&c=8046

Minimalizm

miniMINIMinimum

Żyjemy w świecie nadmiaru. Nadmiaru informacji, nadmiaru możliwości, nadmiaru przedmiotów. Ich wielość nie oznacza jednak zwiększenia satysfakcji i zadowolenia z życia. Coraz więcej osób cierpi z powodu konsekwencji zbyt szybkiego, zbyt intensywnego rozwoju technologicznego. Na choroby cywilizacyjne, w tym zaburzenia psychiczne takie jak depresja czy załamania nerwowe, cierpią miliony ludzi na całym świecie. Ciągła presja, konkurencja, brak czasu i pośpiech, powierzchowność… Kto nie chciałby wysiąść z tego pociągu?

Moim osobistym odkryciem i remedium na współczesność jest minimalizm. Popularna filozofia ograniczania. Ograniczania wszystkiego co stanowi nadmiar. Optowanie za jakością kosztem ilości. Walka z McŚwiatem – z jego kalkulacyjnością, efektywnością, przewidywalnością, manipulacyjnością i odhumanizowaniem. Stawianie na lokalne i jednostkowe, a nie na seryjne i masowe. Na oryginalność i prostotę, na redukcję i namysł. Na wolność od i wolność do.

Oznacza to przede wszystkim zastanowienie się nad własnym życiem, wprowadzenie zmian w podejściu do świata i dóbr materialnych. Początek przeobrażenia może mieć miejsce w którymkolwiek momencie naszego życia, ale ważne by już na tym etapie pójść swoją własną drogą (  http://minimalist-ka.blogspot.com/2010/01/zyc-po-swojemu.html ).

Pierwszym krokiem w kierunku minimalistycznego życia zwykle jest przegląd posiadanych przedmiotów. Zacznijmy od banalnego pytania o to komu i czemu służą rzeczy, które nas otaczają? Czy naprawdę używamy tego wszystkiego co posiadamy? Zastanówmy się nad naszym zwyczajami, nad celami i priorytetami życiowymi. Jaką rolę w tym kim jesteśmy, do czego dążymy i jak chcielibyśmy spędzić nasze życie pełnią dobra materialne?

Najbardziej ortodoksyjni minimaliści wyznają zasadę „100 things” – posiadania tylko stu przedmiotów. Na pierwszy rzut oka setka przedmiotów wydaje się dużym zbiorem – jeśli należycie do tych osób, które tak sądzą, to proszę, na próbę przeliczcie chociażby książki we własnej biblioteczce – uświadomi to wam szybko jak wiele przedmiotów „musicie” mieć. Teraz zapewne pojawi się protest – tylko 100 rzeczy? To niemożliwe. Hmm, a może jednak? Inspirującym przykładem realizacji minimalistycznej zasady „100 things” jest Orest Tabaka: http://orest.tabaka.eu/blog/2010/12/09/styl-zycia/moj-praktyczny-minimalizm/

Minimalizm to nie tylko pozbywanie się zbędnych dóbr, ale przede wszystkim ograniczanie w gromadzeniu kolejnych przedmiotów. Radykalna frakcja upraszczająca trzyma się zasady OITO (one in, two out), która jednak wydaje się na początku drogi dość rewolucyjna. Jednak czy nierealne byłoby wprowadzenie w nasze życie zwyczaju, który nie pozwala na zwiększanie ilości posiadanych przedmiotów? Wtedy konsekwencją każdego nowego nabytku byłoby pozbycie się, i to nie tylko z naszej listy najważniejszych rzeczy, ale i z naszego życia, jednego ze starych przedmiotów.

Bezustanne kupowanie to często substytut innych działań – remedium na braki emocjonalne i napięcia, realizacja sprzedawanych marzeń, nabywanie emblematów statusu społecznego czy uleganie zachowaniom impulsowym i kompulsywnym, i jako takie, w większości przypadków niestety nie spełnia naszych oczekiwań. Nowy przedmiot nie rozwiązuje problemów, nie zapełnia pustki, w niczym też nie pomaga, z niczego nie leczy i nie sprawia cudów. Wręcz przeciwnie – przysparza nam kolejnych problemów. Kolejny przedmiot w domu, każde kolejne ubranie w szafie oznacza, że te, które mamy nie będą przez nas używane (wg zasady Pareto przez 80% czasu używamy tylko 20% posiadanych rzeczy). Co gorsza, gromadzone dobra sprawiają, że miejsca na półkach, w mieszkaniu, a w końcu w życiu potrzeba nam coraz więcej. Coraz więcej czasu i energii zaczynamy poświęcać na przechowywanie, magazynowanie, pielęgnowanie nieużywanych przez nas rzeczy. A przecież wydawałoby się, że nikt z nas świadomie nie zaśmieca sobie domu czyniąc zeń magazyn nieprzydatnych przedmiotów. Jeśli ktoś nadal ma wątpliwości to w bardzo łatwy sposób bezużyteczność otaczających nas rzeczy uświadomić sobie można poprzez próbę odpowiedzi na takie pytania: w ilu ubraniach jesteście w stanie chodzić na raz? Z ilu z tych, które już posiadacie korzystacie? Jak często? Ilu kosmetyków można użyć w ciągu miesiąca? Ile książek musicie mieć i do ilu wracacie po jednorazowym przeczytaniu? Ile jedzenia jest wam potrzebne? Czy potrzebujecie kolejnych przedmiotów? Czy odczytujecie świat poprzez posiadanie czy poprzez przeżywanie? Tutaj pomocą może być także refleksja Leo Babauty nad fenomenem kupowania http://mnmlist.com/buying-is-not-the-solution i konsumpcji http://mnmlist.com/consumerism-vs-minimalism/  .

Każda chwila poświęcona na przemyślenie własnych potrzeb to w konsekwencji oszczędność –  czasu, pieniędzy, miejsca… Poprzez odrzucenie zbędnego balastu naszą moc i siłę możemy skierować na inne cele, a zamiast gonić za nieosiągalnym – cieszyć się z tego co mamy i dzięki temu pracować nad jakością naszego życia. Myślcie zatem, decydujcie, segregujcie i róbcie listy najważniejszych (niekoniecznie tylko stu) rzeczy, po to by bez wahania pozbywać się pozostałych nieużytecznych przedmiotów. Oczywiście uprasza się o rozsądne gospodarowanie istniejącymi zasobami  – np. o znalezienie im nowego właściciela, zmianę przeznaczenia, recykling, tu: http://minimalist-ka.blogspot.com/2010/11/strach-i-poczucie-winy.html tu: http://mnmlist.com/minimalism-steps i tu: http://zee-watt-a-neh-ho.blogspot.com/2010/09/na-poce-zamieszka-son.html kilka wskazówek jak dokonać redukcji.   

Dobrym wyjściem jest też próba wprowadzenia ładu – uporządkowanie priorytetów, wprowadzenie hierarchii, struktury w nasze życie. Kiedy oddzielimy sprawy ważne od tych nieistotnych, szybko się zorientujemy na co chcemy poświęcać czas i energię, a co stanowiło tylko substytut prawdziwej satysfakcji. Autor bloga Życie jest piękne wprowadza nas w świat procesu porządkowania przestrzeni, komputera, czasu, a także otaczających nas ludzi i emocji  http://www.zyciejestpiekne.eu/index.php/chcesz-zmienic-swoje-zycie-uporzadkuj-je/

Nawet w obliczu świątecznej konsumpcji minimaliści podejmują wyzwania umniejszania, redukowania, prostoty. Na blogu Ajki przeprowadzony został konkurs na minimalistyczną opowieść wigilijną. Autorzy próbowali swe doświadczanie tradycyjnych polskich świąt wstawić w ramy filozofii ograniczania, ale tak, by radykalizm upraszczania nie zabrał im ducha rodzinnych Świąt Bożego Narodzenia, bo pamiętajmy o tym, że  nie w udręce i cierpieniu minimalistyczny diabeł jest ukryty: http://minimalist-ka.blogspot.com/2010/12/opowiesci-wigilijne-podsumowanie.html

Pochylenie nad (zbędnym) przedmiotem to jedna ze stron minimalizmu, który nie jest tylko filozofią dotyczącą redukcji posiadanych sprzętów czy ubrań ani tylko walką z konsumpcjonizmem. Jest stylem życia, który cechuje umiłowanie piękna i prostoty, jest poszukiwaniem harmonii i balansu, upraszczaniem, ale po to, by żyć mocniej i intensywniej. Przemyślenia na ten temat roli prostoty w swoim życiu przedstawia minimalistka http://minimalistkaa.blogspot.com/2010/12/prostota.html .

Minimalizm właśnie poprzez redukcję i ograniczanie, dystans i zwątpienie, namysł i zastanowienie się ma na celu polepszenie jakości ludzkiego życia. Koncentracja na szczególe, powolne kosztowanie i głębokość doznań to podstawowe wyznaczniki tego stylu życia. Minimalizm to radość z rzeczy pozornie małych, detali, szczegółów, które w konsumpcyjnym świecie znikają z naszego horyzontu doświadczeń. Dzięki temu nasze życie przestaje być zdominowane przez sprawy i rzeczy drugorzędne,  drugorzędnych ludzi. Autor bloga Minimalizm buduje przykładową, własną listę prostych czynności, które mogą przynieść satysfakcję i wzbogacić codzienność: http://mnmlizm.blogspot.com/2010/05/49-prostych-przyjemnosci.html . Nie należy tej listy jednak traktować pryncypialnie, każdy z nas powinien stworzyć własną, taką, która będzie odpowiadać naszym zindywidualizowanym potrzebom. Minimalizm to także skupienie na sobie, na rozwoju duchowym i kontakcie ze swym wnętrzem, bo tylko stamtąd czerpać możemy odpowiedź na pytanie o własne pragnienia.

A na koniec – jeżeli uważacie, że minimalizm jest dla Was i chcielibyście wejść na wąską ścieżkę MINIMUM, to nie czekajcie na lepszy moment, ale zacznijcie teraz i z pełną świadomością (jak namawia autorka bloga Efekt Halo): „działajcie, kiedy nie jesteście gotowi” ( http://haeffect.blogspot.com/2010/11/minimalizm-mowi-dziaaj-gdy-nie-jestes.html ). A w chwilach zwątpienia, które z pewnością nadejdą, pamiętajcie o przesłaniu Haruko Murakami  –„ Jak człowiek chce się czegoś pozbyć, to w życiu da się pozbyć prawie wszystkiego. Nie prawie, dosłownie wszystkiego” (cyt. Haruko Murakami za blogiem Tofalarii:  http://tofalaria.blogspot.com/2010/12/murakami-o-minimalizmie.html ).

 

Miejsca w sieci:

Życie jest piękne http://www.zyciejestpiekne.eu/

Minimalistka o życiu http://minimalistkaa.blogspot.com/

Moje zihuatanejo Veroniki http://zee-watt-a-neh-ho.blogspot.com/

Proaktywnie o kaizen  http://www.proaktywnie.pl/zyciowe-kaizen/

Efekt Halo http://haeffect.blogspot.com/

Minimalistka Ajka http://minimalist-ka.blogspot.com/

Orest Tabaka http://orest.tabaka.eu/blog/

Alex Barszczewski http://alexba.eu/

Leo Babauta http://mnmlist.com/

Mariusz Marcola http://mnmlizm.blogspot.com/

prchecker


Check Google Page Rank

* szota.biz
© PasjoTeka / EkoPasja 2009 / 2012