dom

O co chodzi?

W tym dziale prezentujemy przykłady negatywnych praktyk, które wypadałoby zmienić. Zjawiska, które niekorzystnie wpływają na ludzkie postawy, lub mają zły wpływ na otaczającą nas rzeczywistość. W miarę możliwości wskazujemy rozwiązanie danej sytuacji.

Dość seksownych małolat

billboard

Agnieszka Kublik   Źródło: Gazeta Wyborcza

Ona – śliczna idiotka, on – muskularny macho, czyli stereotyp dźwignią handlu. Rzecznik praw obywatelskich żąda kontroli seksistowskich reklam w telewizji

Reklamy. A tam najwięcej młodych, ślicznych dziewczyn. Proporcjonalne rysy twarze, zgrabne sylwetki, skóra bez zmarszczek, ciało bez fałd tłuszczu. Ideał, jakiego nie ma. Ideał, który najlepiej sprzedaje. Co? Niestety, niemal wszystko, bo i dachówki, wodę niegazowaną, zlewozmywak, komputery , szkołę nauki jazdy.

- Zaskoczył mnie miesięcznik „Dwell” (pismo dla projektantów domów). W jednej z reklam obok nowoczesnego zlewu stoi znana modelka Heidi Klum. Oczywiście nie zmywa, jest w ładnym garniturze. Ale nie ma bluzki! Czy ja mam tak ubrana w domu zmywać? – pyta, oczywiście retorycznie, konsumentka amerykańskich mediów.

Amerykanka Jennifer Siebel Newsom w dokumencie „Miss Representation” (jego pokaz zainaugurował w Polsce kampanię Instytutu Spraw Publicznych na rzecz partnerstwa kobiet i mężczyzn w życiu prywatnym i publicznym) pokazuje dramatyczne dane: w mediach nastolatki i kobiety przed trzydziestką stanowią 71 proc. wszystkich pokazywanych kobiet, w rzeczywistości to 39 proc. A kobiety po czterdziestce stanowią 47 proc. wszystkich Amerykanów; w telewizji pokazuje się ich 26 proc. Wniosek: amerykańskie media wypaczają rzeczywistość.

A polskie? Nikt tego nie policzył, ale wystarczy przejść się ulicą, posurfować po sieci, poskakać po kanałach w telewizji i nie ma wątpliwości: podążamy w tym samym kierunku!

Chcecie dowodu?

- Kobiece nogi z majtkami opuszczonymi do kostek i napis: „Ceny spadają na maxa!” (reklama sklepu Maximus).

- Trzy nagie leżące na plecach kobiety z wypiętymi tyłkami i tekst: „Nasze siedemnastki sprzedają się za darmo” (reklama monitorów komputerowych).

- Młoda leżąca kobieta (ubrana) i napis: „Od września dajemy za darmo” (reklama usług internetowych).

- Na masce auta siedzi dziewczyna w czerwonej mini i czerwonych kozakach, tekst: „Zaliczysz za pierwszym razem” (reklama szkoły nauki jazdy).

I do tego reklamy kosmetyków, proszków do prania, zapachów do łazienki, sosu do pieczeni, aparatu fotograficznego, usług bankowych – tam właściwie nie ma kobiet po trzydziestce!

„Od września dajemy za darmo” jest w sądzie. To będzie precedensowy pozew o ochronę dóbr osobistych. Firmę Multimedia Polska SA pozwała fundacja Gender Center. Domaga się przeprosin na billboardzie w centrum Warszawy, w internecie, „Gazecie Wyborczej” i „Rzeczpospolitej” („Przepraszamy kobiety za zaprezentowanie reklamy odwołującej się do seksistowskich skojarzeń poniżających i urażających godność kobiet”), a także 100 tys. zł dla Federacji na rzecz Kobiet i Planowania Rodziny.

- Ta reklama to wierzchołek góry lodowej – przyznają działaczki Gender Center. Czy wygrana w tym procesie pomoże w walce z takimi reklamami?

Łatwiej zwalczać seksistowskie promocje w telewizji. Krajowa Rada Radiofonii i Telewizji na nadawców takich reklam może nałożyć wysokie kary, bo ustawa medialna wprost zakazuje reklam dyskryminujących ze względu na płeć.

Irena Lipowicz, rzecznik praw obywatelskich, właśnie zwróciła Radzie na to uwagę. Pyta, czy Rada zajmie się reklamami, w których kobieta jest traktowana jako obiekt seksualny (np. w reklamach środków na potencję), występuje jako kura domowa (np. reklamy sprzętu AGD czy produktów spożywczych) czy jako wiecznie piękna 20-latka (kremy dla kobiet po pięćdziesiątce reklamują młode dziewczyny).

W dokumencie „Miss Representation” wypowiadają się wpływowe kobiety Ameryki, m.in. Condoleezza Rice (sekretarz stanu w administracji prezydenta George W. Busha), Nancy Pelosi (pierwsza kobieta, która została przywódcą frakcji parlamentarnej jednej z dwóch głównych partii i pierwsza kobieta, która została rzecznikiem Izby Reprezentantów), Katie Couric (pierwsza w USA kobieta prowadząca wieczorne wiadomości w wielkiej sieci telewizyjnej CBS). I przestrzegają: takie reklamy wzmacniają stereotyp, że kobieta ma być piękna, gotować, sprzątać i wychowywać dzieci. W konsekwencji dzisiejsze pokolenie nastolatek nie będzie się garnąć do udziału w życiu publicznym – bo to sfera zarezerwowana dla mężczyzn.

Autorka dokumentu Jennifer Siebel Newsom wylicza, że tylko w 67 krajach na świecie kobieta została prezydentem lub premierem. Ameryka nie jest jednym z nich.

Polska nie miała kobiety prezydenta, ale premiera tak (Hanna Suchocka). Dziś w Sejmie kobiety stanowią 24 proc., w Senacie – 13 proc. W zarządach spółek giełdowych zasiada 12 proc. pań, w 24-osobowym prezydium PAN jest jedna kobieta.

Reklamy zrobiły swoje. Siedem lat temu prof. Magdalena Środa – wtedy pełnomocnik rządu ds. równego statusu kobiet i mężczyzn – pisała do Danuty Waniek, szefowej KRRiT: „Na ekranach telewizji pojawiają się nader często kobiety, których wizerunek jest zredukowany do bycia obiektem seksualnym lub których kobiecość jest zredukowana do posiadania seksualnych atrybutów. Kobiety w reklamach są przedstawiane w sytuacjach dwuznacznych z obyczajowego punktu widzenia lub są infantylizowane, sprowadzane do roli istot prowadzących partnerskie rozmowy z serem i proszkiem do prania. Reklamy te są nie tylko nieestetyczne, ale przede wszystkim szkodliwe ze społecznego punktu widzenia. Reprodukują stereotyp kobiety jako istoty podległej, podrzędnej, infantylnej, której jedyną formą aktywności jest seksualność, opiekuńczość lub inne rodzaje nieodpłatnej pracy na rzecz rodziny”.

Rada reklamy skontrolowała i przyznała Środzie rację: „W reklamach kobieta jest przedstawiana jako osoba, której jedynym zajęciem jest usuwanie plam, smarowanie kanapek, sen z powiek spędza jej pragnienie, by mieć lśniące włosy. A mężczyźni w domu sięgają po puszkę z piwem, siadają przed telewizorem, w którym zawsze transmitowany jest mecz, i zachłannym wzrokiem wodzą za kobiecym biustem”.

Znajomy Amerykanin zwrócił mi uwagę, że w Stanach coraz częściej dyskutuje się o tym, że i mężczyzn denerwują reklamowe stereotypy. Bo najczęściej pokazują ich jako muskularnego macho.

A gdyby tak kobiety i mężczyźni zaprotestowali przeciw tym głupim reklamom?

Źródło: Gazeta Wyborcza


Napisz coś!

* szota.biz
© PasjoTeka / EkoPasja 2009 / 2012