odpady

O co chodzi?

W dziale znajdziesz dokumentacje zachowań i osiągnięć, które zgodne są z zasadami lekkiej stopy i które warto promować. Prezentujemy tutaj materiały dotyczące nie tylko naszej najbliższej okolicy, ale też kraju, czy Globu. Opisywane działania mają pozytywny wpływ na nasze otoczenie i przyrodę, lub ograniczają degradację naszego środowiska. Im wyżej znajdują się one w hierarchii lekkiej stopy, tym większy sukces przedsięwzięcia.

Drogi rowerowe- przyszłość Polski

Wielu z Nas praktycznie nie wyobraża sobie życia bez samochodu. Codzienne dojazdy do pracy, szkół, sklepów, znajomych, wycieczki, to tylko kilka miejsc do, których poruszamy się za pomocą tego właśnie środka transportu. Samochód to jeden z najwygodniejszych sposobów poruszania się. Możemy dostać się gdzie tylko chcemy, nie jesteśmy uzależnieni czasem(tak jak w przypadku autobusów, które mają określone godziny odjazdów). Samochody są łatwo dostępne, a ich ceny są coraz niższe i na pewno każdy znajdzie „coś na własną kieszeń”.

Jednak posiadają one także wiele wad. Po pierwsze przyczyniają się do wzrostu zanieczyszczenia środowiska poprzez emisję szkodliwych tlenków, gazów itd. Po drugie jazda samochodem jest co raz droższa ze względu na wzrastające ceny paliw czy ropy. Drogi, szczególnie te dla samochodów są bardzo niebezpieczne. Jeśli chodzi o liczbę wypadków samochodowych, to Polska znajduje się w czołówce tej niechlubnej statystyki wśród krajów europejskich. Mimo prowadzonych kampanii społecznych, w których możemy zobaczyć zdjęcia z drastycznych i śmiertelnych wypadków samochodowych, liczba katastrof drogowych nie maleje. Nie powinien zatem dziwić fakt, że nie tylko ubezpieczenia samochodowe, ale wszelkie ubezpieczenia komunikacyjne w naszym kraju należą do najdroższych.

Wiele krajów poradziło sobie z tym problemem w sposób bardzo ciekawy i godny naśladowania. Tematem mojej pracy będą rowery w Holandii.

Jeżeli spotkamy przypadkową osobę na ulicy i zapytamy o to z czym kojarzy mu się Holandia jest niemal pewne, że jedną z jego odpowiedzi będzie rower. Skojarzenie to nie rodzi się jednak bezpodstawnie i ma swoje mocne uzasadnienie w rzeczywistości, gdyż Holandia to potęga jeżeli chodzi o rowery. Nie ma w tym stwierdzeniu przesady, zwłaszcza gdy uświadomimy sobie, że rowerów jest tam więcej niż ludzi. Skąd się to wzięło? Aby to wyjaśnić posłużę się historią.

Napoleon po zdobyciu Holandii nakazał budowę nowoczesnego systemu dróg. Przegrana Napoleona oznaczała nie tylko odzyskanie niepodległości, ale także gwałtowny spadek jakości nowo budowanych dróg. W latach 50. XIX wieku podjęto decyzję o zwężeniu napoleońskich dróg, aby ograniczyć koszty ich utrzymania. W ten sposób na terenie całego kraju powstały duże, niewykorzystane przestrzenie wzdłuż głównych traktów komunikacyjnych.

Ponieważ rower należał do najtańszych środków lokomocji przez co zyskiwał popularność, w 1887 r. zdecydowano, że drogi zostaną ponownie poszerzone, przeznaczając nową część dla ruchu rowerowego. Fragment jezdni został wyłożony dla oszczędności czerwoną cegłą. Często jednak nie przestrzegano tego podziału. W 1905 r. rząd holenderski wydał ustawę, zakazującą innym pojazdom wjeżdżania na pas przeznaczony dla rowerów.

Zakaz, szczególnie po pojawieniu się samochodów w 1915 r., nie zawsze był respektowany. Zdecydowano więc o oddzieleniu pasa dla rowerów żywopłotem lub szpalerem drzew, co w efekcie poprawiło znacznie bezpieczeństwo ruchu.

Ze względu na wzrost liczby samochodów w miastach również tam zauważono potrzebę budowy oddzielnych pasów ruchu dla rowerów. Już w latach 40. XX wieku w holenderskich miastach powstawały tunele, w których ruch rowerowy był prowadzony w oddzielnej części. Powstałe wtedy ścieżki przetrwały w niezmienionym stanie do końca XX wieku, kiedy to wiele z nich wzbogaciło się o nową, asfaltową nawierzchnię.

Dzisiaj Holandia jest to raj dla rowerzystów. Na potwierdzenie mojej tezy posłużę się jednym miastem w Holandii- Groningen. Kilkanaście lat temu władze Groningen przeprowadziły badania, których wyniki wyraźnie wskazały, iż najlepszą drogą rozwoju miasta jest inwestowanie w promocję komunikacji rowerowej. Podróżowanie rowerem pozwala lepiej wykorzystać cenne miejsce w centrum miasta, likwiduje korki uliczne, zanieczyszczenia i hałas, ale przede wszystkim oszczędza pieniądze i czas. Infrastruktura rowerowa jest znacznie tańsza niż samochodowa, dzięki czemu miasto może przeznaczyć więcej pieniędzy na inne cele.

Najważniejszym elementem tej polityki jest zaoferowanie możliwości bezpiecznej i wygodnej podróży wszystkim, którzy chcą jeździć na rowerze. Sieć ścieżek rowerowych w Groningen jest dobrze rozwinięta i daje taką możliwość. Składa się ona z odrębnych ścieżek rowerowych wzdłuż głównych ulic i przez tereny zielone, pasów dla rowerów wydzielonych z jezdni oraz ulic o ruchu uspokojonym. Zawiera również mosty i tunele przeznaczone wyłącznie dla rowerzystów i pieszych. Ruch rowerowy jest regulowany oddzielnym systemem świateł. Aby zwiększyć komfort i bezpieczeństwo cyklistów oczekujących na zmianę światła, przestrzeń dla rowerów na skrzyżowaniach została powiększona o pas przed samochodami, które muszą czekać aż rowerzyści przejadą. Dzięki temu rowerzyści nie wdychają spalin samochodowych, uniknięto też ryzyka wypadku przy skręcie w lewo.

Groningen rozwiązało pojawiający się wraz ze wzrostem liczby rowerów problem parkowania poprzez zainstalowanie ogromnej liczby stojaków. Są one niemal wszędzie: przy stacjach kolejowych, przed biurami, sklepami, szkołami, bibliotekami, kościołami… Istnieją też strzeżone parkingi rowerowe, zazwyczaj w podziemnych garażach.

Odpowiedzialność za utrzymanie infrastruktury rowerowej ponosi miasto. Ono zleca budowę nowych ścieżek i dba o utrzymanie istniejących. W budżecie na 1999 rok zapisano ponad 13 milionów guldenów (26 mln zł) na te cele. Dla porównania – roczne wydatki Warszawy (miasta dziesięciokrotnie większego) na ścieżki rowerowe nie przekraczają 1 miliona złotych.

Polityka transportowa Groningen jest skorelowana z fizycznym planowaniem zagospodarowania miasta. Urbaniści próbują utrzymać zintegrowaną strukturę miasta z większością funkcji miejskich w centrum, co redukuje potrzebę podróżowania na duże odległości. Śródmieście zostało zamknięte dla ruchu samochodowego (z wyjątkiem aut mieszkańców oraz dostawców) i obecnie jest strefą pieszo-rowerową. Aby zniechęcić do ruchu w centrum miasta zostało ono podzielone na cztery sektory. Żeby przejechać samochodem pomiędzy sektorami, należy najpierw wyjechać na obwodnicę i dopiero nią można dostać się do innego sektora, co ewidentnie wydłuża czas podróży i zniechęca do poruszania się autem. Większość ulic jest jednokierunkowa dla samochodów i dwukierunkowa dla rowerów (czasem również dla autobusów). Samochód można zaparkować jedynie w podziemnych garażach, oczywiście za odpowiednią opłatą. Obecnie planuje się rozszerzenie systemu poza centrum.

Mieszkańcy Groningen są motywowani do podróży rowerami również za pomocą bodźców ekonomicznych. Część biur i firm wypłaca dodatek do pensji za dojeżdżanie do miejsca pracy rowerem. Przykład daje urząd miasta, gdzie premia ta wynosi 100 guldenów (200zł) rocznie lub dwa razy więcej, jeżeli odległość przekracza 10km. Natomiast urzędnicy dojeżdżający własnym samochodem muszą płacić za parking i mogą z niego korzystać jedynie wtedy, gdy dowożą innych pracowników (jest to tzw. car-pooling).

 

Kilka zdjęć z Groningen:

 

1)

 clip_image002

 

 

 

 

 

 

 

 

 

2)

 clip_image003

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

3)

 clip_image004

Przykład tego miasta, jakich jest wiele w Holandii. Pokazuję, że inwestycja w drogi rowerowe to dobry pomysł.

Ograniczamy ilość wydzielanych do środowiska szkodliwych gazów, miasto staję się bezpieczniejsze, ludzie dbają o swoje zdrowie to zaledwie garstka z wielu zalet tego projektu. Mam nadzieję, że polskie samorządy wezmą sobie do serca przykład nie tylko Holandii, ale wielu innych krajów zachodnioeuropejskich. Należy jednak pamiętać, że sama budowa ścieżek rowerowych nie wystarczy. Należy wybudować wypożyczalnie, miejsca parkingowe, sygnalizacje świetlne. Zmiany trzeba jednak zacząć od świadomości ludzkiej, której trzeba uzmysłowić, że istnieje także inny rodzaj transportu niż samochód.

 

Tyberiusz Kriger

  • Zacznijmy od najbliższego otoczenia! Zawsze można lokalnym władzom – członkom rady osiedla, sołysowi, burmistrzowi, wójtowi zasugerować pożądane zmiany. Można też się organizować w Klubach, Stowarzyszeniach, grupach nieformalnych, które zaczną zabiegać o zmianę.
    Pozdrawiam!

    Autor: Małgorzata — 01/2014, 11:45


Napisz coś!

* szota.biz
© PasjoTeka / EkoPasja 2009 / 2012