Reklama

O co chodzi?

W dziale znajdziesz pomysły na to, jak ciekawie spędzać czas. Umieszczamy też tutaj opisy oryginalnych hobby, opierających się na zasadach lekkiej stopy. Liczymy na to, że i Ty podzielisz się swoimi pasjami.  Możesz też podesłać nam opisy problemów, na które napotykasz przy realizacjach swoich pasji.

Winylowa dusza

winylMINIMasz w domu czarne płyty, które jedynie się u Ciebie kurzą? Jeżeli tak, to daj swoim winylom  powstać z martwych i ponownie nabrać mocy. Ruszyła zbiórka krążków, której patronuje Hirek Wrona. Uzbierane płyty zasilą zbiory powstającej właśnie w Warszawie Biblioteki Start- Meta. Użytkownicy biblioteki będą mieli do nich swobodny dostęp. A zatem… niech ponownie zabrzmią „dźwięki magiczne i trzaski z winylowej płyty”!

Wzorowe dziewczyny

wzorowoMINIGrupa kobiet, które dają rzeczom drugą szansę. Dziewczyny lubią robić przetwory i to  wcale nie drzemy, lecz chociażby kolejne słoiki. Wzorowy pomysł na to, jak wykorzystać potłuczone rzeczy. Co można zrobić ze zużytego rękawa i kartonów? To już zupełnie inna bajka…

Dalekie obserwacje

dalekieMINIChciałabym opowiedzieć o pasji, która daje mi mnóstwo radości i życiowej energii.

Zajmując się moim hobby, staram się pamiętać o zasadach lekkiej stopy.

Istnieje grupa osób – prawdziwych pasjonatów, dla których najważniejsze jest bezkrwawe „upolowanie”, jak najlepszego ujęcia. Osoby te mogą zrzeszać się na forum strony http://www.dalekieobserwacje.eu/.

Zabawa polega na „wdrapywaniu się” na punkty widokowe, aby uwiecznić na zdjęciu znajdujące się w dużej odległości od fotografującego obiekty takie jak np.: szczyty lub pasma górskie. Im dalej znajduje się obiekt tym lepiej. Tym większe stanowi wyzwanie.  Zastanawiacie się, o jakich odległościach mowa? Otóż mam na myśli np. 150-200 kilometrów.

Żeby znaleźć się w kręgu osób, które mają na swoim koncie takie imponujące trofea, nie trzeba robić wielkich zakupów i zaśmiecać mieszkania niepotrzebnymi gadżetami.

Potrzebne są właściwie tylko trzy rzeczy:

- dobre chęci i determinacja

- komputer i dostęp do Internetu (a tym dysponuje przecież każdy użytkownik – Pasjoteki)

- aparat cyfrowy – nie musi być to sprzęt, kosztujący majątek. Wystarczy zwykły kompaktowy aparat, który może macie w domu. Ważne, żeby miał dobry zoom optyczny – to wystarczy.

Jeśli nie dysponujecie aparatem możecie go kupić za niewielkie pieniądze na jednym z serwisów aukcyjnych – ratując w ten sposób w pełni sprawne urządzenie, którego właściciel postanowił zastąpić go lepszym sprzętem, od wyrzucenia na śmietnik. Niestety nie wszyscy zdają sobie sprawę, że wyrzucanie sprzętu AGD do kosza, grozi mandatem. Co gorsza, są też i tacy, którzy łamią podobne zakazy z premedytacją, licząc na uniknięcie kary i nic sobie nie robiąc z zasad ekologii. Ale dzisiaj chciałabym pisać o pozytywnych wzorcach.

Wracając do rzeczy. Wyposażeni w aparat, determinację i dobre chęci, wsiadamy na rower i za pomocą tego przyjaznego dla zdrowia i dla środowiska środka komunikacji, udajemy się na wybrane wzniesienie w naszej okolicy (lub jeszcze dalej), z którego będziemy fotografować.

Najwięksi pasjonaci w tej dziedzinie potrafią wyruszyć w środku nocy, by wraz z pojawieniem się pierwszych promieni słońca uwiecznić upatrzony obiekt.

Na zachętę i dla podgrzania emocji zdradzę, że największe osiągnięcie, to zdjęcie, na którym widać Tatry – robione z Keprnika oddalonego o 248 kilometrów od fotografowanego obiektu. Ten imponujący rekord czeka na pobicie!

Bardzo dużo ciekawych punktów znajduje się na terenie Górnego Śląska, ale nie tylko. Dobre zdjęcia można robić też z Dolnego Śląska, z Małopolski, Podkarpacia i Lubelszczyzny. Ale nawet mieszkańcy Pomorza mają swoje obiekty do fotografowania. Myślę, że wiele miejsc dopiero czeka na odkrycie.

Aby zdobyć informacje o tym, jak znaleźć dobry punkt widokowy, jak zrobić dobre zdjęcie i jak z gotowej fotografii wydobyć najlepszy obraz, nie musicie studiować opasłych instrukcji i gromadzić w domu stosów makulatury. Komunikacja odbywa się bez użycia papieru. Za pośrednictwem forum, jego członkowie udzielają sobie cennych rad i wskazówek.

Jest to pasja, dzięki której można spędzić czas w ciekawy i satysfakcjonujący sposób.

To alternatywa dla bezproduktywnego wpatrywania się w ekran telewizora i marnotrawienia energii – życiowej i elektrycznej.

Gorąco polecam!

Minimalizm

miniMINIMinimum

Żyjemy w świecie nadmiaru. Nadmiaru informacji, nadmiaru możliwości, nadmiaru przedmiotów. Ich wielość nie oznacza jednak zwiększenia satysfakcji i zadowolenia z życia. Coraz więcej osób cierpi z powodu konsekwencji zbyt szybkiego, zbyt intensywnego rozwoju technologicznego. Na choroby cywilizacyjne, w tym zaburzenia psychiczne takie jak depresja czy załamania nerwowe, cierpią miliony ludzi na całym świecie. Ciągła presja, konkurencja, brak czasu i pośpiech, powierzchowność… Kto nie chciałby wysiąść z tego pociągu?

Moim osobistym odkryciem i remedium na współczesność jest minimalizm. Popularna filozofia ograniczania. Ograniczania wszystkiego co stanowi nadmiar. Optowanie za jakością kosztem ilości. Walka z McŚwiatem – z jego kalkulacyjnością, efektywnością, przewidywalnością, manipulacyjnością i odhumanizowaniem. Stawianie na lokalne i jednostkowe, a nie na seryjne i masowe. Na oryginalność i prostotę, na redukcję i namysł. Na wolność od i wolność do.

Oznacza to przede wszystkim zastanowienie się nad własnym życiem, wprowadzenie zmian w podejściu do świata i dóbr materialnych. Początek przeobrażenia może mieć miejsce w którymkolwiek momencie naszego życia, ale ważne by już na tym etapie pójść swoją własną drogą (  http://minimalist-ka.blogspot.com/2010/01/zyc-po-swojemu.html ).

Pierwszym krokiem w kierunku minimalistycznego życia zwykle jest przegląd posiadanych przedmiotów. Zacznijmy od banalnego pytania o to komu i czemu służą rzeczy, które nas otaczają? Czy naprawdę używamy tego wszystkiego co posiadamy? Zastanówmy się nad naszym zwyczajami, nad celami i priorytetami życiowymi. Jaką rolę w tym kim jesteśmy, do czego dążymy i jak chcielibyśmy spędzić nasze życie pełnią dobra materialne?

Najbardziej ortodoksyjni minimaliści wyznają zasadę „100 things” – posiadania tylko stu przedmiotów. Na pierwszy rzut oka setka przedmiotów wydaje się dużym zbiorem – jeśli należycie do tych osób, które tak sądzą, to proszę, na próbę przeliczcie chociażby książki we własnej biblioteczce – uświadomi to wam szybko jak wiele przedmiotów „musicie” mieć. Teraz zapewne pojawi się protest – tylko 100 rzeczy? To niemożliwe. Hmm, a może jednak? Inspirującym przykładem realizacji minimalistycznej zasady „100 things” jest Orest Tabaka: http://orest.tabaka.eu/blog/2010/12/09/styl-zycia/moj-praktyczny-minimalizm/

Minimalizm to nie tylko pozbywanie się zbędnych dóbr, ale przede wszystkim ograniczanie w gromadzeniu kolejnych przedmiotów. Radykalna frakcja upraszczająca trzyma się zasady OITO (one in, two out), która jednak wydaje się na początku drogi dość rewolucyjna. Jednak czy nierealne byłoby wprowadzenie w nasze życie zwyczaju, który nie pozwala na zwiększanie ilości posiadanych przedmiotów? Wtedy konsekwencją każdego nowego nabytku byłoby pozbycie się, i to nie tylko z naszej listy najważniejszych rzeczy, ale i z naszego życia, jednego ze starych przedmiotów.

Bezustanne kupowanie to często substytut innych działań – remedium na braki emocjonalne i napięcia, realizacja sprzedawanych marzeń, nabywanie emblematów statusu społecznego czy uleganie zachowaniom impulsowym i kompulsywnym, i jako takie, w większości przypadków niestety nie spełnia naszych oczekiwań. Nowy przedmiot nie rozwiązuje problemów, nie zapełnia pustki, w niczym też nie pomaga, z niczego nie leczy i nie sprawia cudów. Wręcz przeciwnie – przysparza nam kolejnych problemów. Kolejny przedmiot w domu, każde kolejne ubranie w szafie oznacza, że te, które mamy nie będą przez nas używane (wg zasady Pareto przez 80% czasu używamy tylko 20% posiadanych rzeczy). Co gorsza, gromadzone dobra sprawiają, że miejsca na półkach, w mieszkaniu, a w końcu w życiu potrzeba nam coraz więcej. Coraz więcej czasu i energii zaczynamy poświęcać na przechowywanie, magazynowanie, pielęgnowanie nieużywanych przez nas rzeczy. A przecież wydawałoby się, że nikt z nas świadomie nie zaśmieca sobie domu czyniąc zeń magazyn nieprzydatnych przedmiotów. Jeśli ktoś nadal ma wątpliwości to w bardzo łatwy sposób bezużyteczność otaczających nas rzeczy uświadomić sobie można poprzez próbę odpowiedzi na takie pytania: w ilu ubraniach jesteście w stanie chodzić na raz? Z ilu z tych, które już posiadacie korzystacie? Jak często? Ilu kosmetyków można użyć w ciągu miesiąca? Ile książek musicie mieć i do ilu wracacie po jednorazowym przeczytaniu? Ile jedzenia jest wam potrzebne? Czy potrzebujecie kolejnych przedmiotów? Czy odczytujecie świat poprzez posiadanie czy poprzez przeżywanie? Tutaj pomocą może być także refleksja Leo Babauty nad fenomenem kupowania http://mnmlist.com/buying-is-not-the-solution i konsumpcji http://mnmlist.com/consumerism-vs-minimalism/  .

Każda chwila poświęcona na przemyślenie własnych potrzeb to w konsekwencji oszczędność –  czasu, pieniędzy, miejsca… Poprzez odrzucenie zbędnego balastu naszą moc i siłę możemy skierować na inne cele, a zamiast gonić za nieosiągalnym – cieszyć się z tego co mamy i dzięki temu pracować nad jakością naszego życia. Myślcie zatem, decydujcie, segregujcie i róbcie listy najważniejszych (niekoniecznie tylko stu) rzeczy, po to by bez wahania pozbywać się pozostałych nieużytecznych przedmiotów. Oczywiście uprasza się o rozsądne gospodarowanie istniejącymi zasobami  – np. o znalezienie im nowego właściciela, zmianę przeznaczenia, recykling, tu: http://minimalist-ka.blogspot.com/2010/11/strach-i-poczucie-winy.html tu: http://mnmlist.com/minimalism-steps i tu: http://zee-watt-a-neh-ho.blogspot.com/2010/09/na-poce-zamieszka-son.html kilka wskazówek jak dokonać redukcji.   

Dobrym wyjściem jest też próba wprowadzenia ładu – uporządkowanie priorytetów, wprowadzenie hierarchii, struktury w nasze życie. Kiedy oddzielimy sprawy ważne od tych nieistotnych, szybko się zorientujemy na co chcemy poświęcać czas i energię, a co stanowiło tylko substytut prawdziwej satysfakcji. Autor bloga Życie jest piękne wprowadza nas w świat procesu porządkowania przestrzeni, komputera, czasu, a także otaczających nas ludzi i emocji  http://www.zyciejestpiekne.eu/index.php/chcesz-zmienic-swoje-zycie-uporzadkuj-je/

Nawet w obliczu świątecznej konsumpcji minimaliści podejmują wyzwania umniejszania, redukowania, prostoty. Na blogu Ajki przeprowadzony został konkurs na minimalistyczną opowieść wigilijną. Autorzy próbowali swe doświadczanie tradycyjnych polskich świąt wstawić w ramy filozofii ograniczania, ale tak, by radykalizm upraszczania nie zabrał im ducha rodzinnych Świąt Bożego Narodzenia, bo pamiętajmy o tym, że  nie w udręce i cierpieniu minimalistyczny diabeł jest ukryty: http://minimalist-ka.blogspot.com/2010/12/opowiesci-wigilijne-podsumowanie.html

Pochylenie nad (zbędnym) przedmiotem to jedna ze stron minimalizmu, który nie jest tylko filozofią dotyczącą redukcji posiadanych sprzętów czy ubrań ani tylko walką z konsumpcjonizmem. Jest stylem życia, który cechuje umiłowanie piękna i prostoty, jest poszukiwaniem harmonii i balansu, upraszczaniem, ale po to, by żyć mocniej i intensywniej. Przemyślenia na ten temat roli prostoty w swoim życiu przedstawia minimalistka http://minimalistkaa.blogspot.com/2010/12/prostota.html .

Minimalizm właśnie poprzez redukcję i ograniczanie, dystans i zwątpienie, namysł i zastanowienie się ma na celu polepszenie jakości ludzkiego życia. Koncentracja na szczególe, powolne kosztowanie i głębokość doznań to podstawowe wyznaczniki tego stylu życia. Minimalizm to radość z rzeczy pozornie małych, detali, szczegółów, które w konsumpcyjnym świecie znikają z naszego horyzontu doświadczeń. Dzięki temu nasze życie przestaje być zdominowane przez sprawy i rzeczy drugorzędne,  drugorzędnych ludzi. Autor bloga Minimalizm buduje przykładową, własną listę prostych czynności, które mogą przynieść satysfakcję i wzbogacić codzienność: http://mnmlizm.blogspot.com/2010/05/49-prostych-przyjemnosci.html . Nie należy tej listy jednak traktować pryncypialnie, każdy z nas powinien stworzyć własną, taką, która będzie odpowiadać naszym zindywidualizowanym potrzebom. Minimalizm to także skupienie na sobie, na rozwoju duchowym i kontakcie ze swym wnętrzem, bo tylko stamtąd czerpać możemy odpowiedź na pytanie o własne pragnienia.

A na koniec – jeżeli uważacie, że minimalizm jest dla Was i chcielibyście wejść na wąską ścieżkę MINIMUM, to nie czekajcie na lepszy moment, ale zacznijcie teraz i z pełną świadomością (jak namawia autorka bloga Efekt Halo): „działajcie, kiedy nie jesteście gotowi” ( http://haeffect.blogspot.com/2010/11/minimalizm-mowi-dziaaj-gdy-nie-jestes.html ). A w chwilach zwątpienia, które z pewnością nadejdą, pamiętajcie o przesłaniu Haruko Murakami  –„ Jak człowiek chce się czegoś pozbyć, to w życiu da się pozbyć prawie wszystkiego. Nie prawie, dosłownie wszystkiego” (cyt. Haruko Murakami za blogiem Tofalarii:  http://tofalaria.blogspot.com/2010/12/murakami-o-minimalizmie.html ).

 

Miejsca w sieci:

Życie jest piękne http://www.zyciejestpiekne.eu/

Minimalistka o życiu http://minimalistkaa.blogspot.com/

Moje zihuatanejo Veroniki http://zee-watt-a-neh-ho.blogspot.com/

Proaktywnie o kaizen  http://www.proaktywnie.pl/zyciowe-kaizen/

Efekt Halo http://haeffect.blogspot.com/

Minimalistka Ajka http://minimalist-ka.blogspot.com/

Orest Tabaka http://orest.tabaka.eu/blog/

Alex Barszczewski http://alexba.eu/

Leo Babauta http://mnmlist.com/

Mariusz Marcola http://mnmlizm.blogspot.com/

Autostop – podróż za dwa uśmiechy

Podróżowanie autostopem, jako niezwykle pouczający środek transportu. Ekologiczny, tani, a zarazem przynoszący wiele korzyści przez poznawanie nowych ludzi i ich historii.

Nadesłała:
Dorota Fiedorek

Szerokości…

autostop

Komu w drogę, temu przydatne linki! Zima nadciąga, ale zawsze sobie można palcem po mapie pobłądzić i rozgrzać się planowaniem letnich podróży. Jeżeli portfel nie ciąży, to zawsze można ruszyć z lekkiej stopy i…

…z kciukiem w górze

Bez wcześniejszej rezerwacji. Dla tych, którzy cenią sobie perspektywę pasażera, widoki z pobocza i nieprzewidywalność losu:

… z siłą w nogach

Kto sobie lubi w łydkę przypakować, a do tego dotrzeć do celu boczną drogą:

… z nadzieją, że ktoś nas przygarnie

Nie zawsze na kanapie, nie zawsze w luksusach, ale za to nocleg darmowy, a i czasem przewodnik gratis:

 

Wszystkich podróżujących w sposób niezorganizowany zachęcamy do rozbudowania wątku i powrzucania do bazy swoich sposobów na alternatywne poruszanie się po świecie.

Ogród

Ogród – moja pasja

Nadesłała: Justyna Łukasik

Gospodarstwo domowe

Moja pasja – Ekologiczne gospodarstwo domowe

Nadeslali: Eugeniusz i Marta Frąckowiak

* szota.biz
© PasjoTeka / EkoPasja 2009 / 2012