Reklama

O co chodzi?

W dziale znajdziesz pomysły na to, jak ciekawie spędzać czas. Umieszczamy też tutaj opisy oryginalnych hobby, opierających się na zasadach lekkiej stopy. Liczymy na to, że i Ty podzielisz się swoimi pasjami.  Możesz też podesłać nam opisy problemów, na które napotykasz przy realizacjach swoich pasji.

Minimalizm

miniMINIMinimum

Żyjemy w świecie nadmiaru. Nadmiaru informacji, nadmiaru możliwości, nadmiaru przedmiotów. Ich wielość nie oznacza jednak zwiększenia satysfakcji i zadowolenia z życia. Coraz więcej osób cierpi z powodu konsekwencji zbyt szybkiego, zbyt intensywnego rozwoju technologicznego. Na choroby cywilizacyjne, w tym zaburzenia psychiczne takie jak depresja czy załamania nerwowe, cierpią miliony ludzi na całym świecie. Ciągła presja, konkurencja, brak czasu i pośpiech, powierzchowność… Kto nie chciałby wysiąść z tego pociągu?

Moim osobistym odkryciem i remedium na współczesność jest minimalizm. Popularna filozofia ograniczania. Ograniczania wszystkiego co stanowi nadmiar. Optowanie za jakością kosztem ilości. Walka z McŚwiatem – z jego kalkulacyjnością, efektywnością, przewidywalnością, manipulacyjnością i odhumanizowaniem. Stawianie na lokalne i jednostkowe, a nie na seryjne i masowe. Na oryginalność i prostotę, na redukcję i namysł. Na wolność od i wolność do.

Oznacza to przede wszystkim zastanowienie się nad własnym życiem, wprowadzenie zmian w podejściu do świata i dóbr materialnych. Początek przeobrażenia może mieć miejsce w którymkolwiek momencie naszego życia, ale ważne by już na tym etapie pójść swoją własną drogą (  http://minimalist-ka.blogspot.com/2010/01/zyc-po-swojemu.html ).

Pierwszym krokiem w kierunku minimalistycznego życia zwykle jest przegląd posiadanych przedmiotów. Zacznijmy od banalnego pytania o to komu i czemu służą rzeczy, które nas otaczają? Czy naprawdę używamy tego wszystkiego co posiadamy? Zastanówmy się nad naszym zwyczajami, nad celami i priorytetami życiowymi. Jaką rolę w tym kim jesteśmy, do czego dążymy i jak chcielibyśmy spędzić nasze życie pełnią dobra materialne?

Najbardziej ortodoksyjni minimaliści wyznają zasadę „100 things” – posiadania tylko stu przedmiotów. Na pierwszy rzut oka setka przedmiotów wydaje się dużym zbiorem – jeśli należycie do tych osób, które tak sądzą, to proszę, na próbę przeliczcie chociażby książki we własnej biblioteczce – uświadomi to wam szybko jak wiele przedmiotów „musicie” mieć. Teraz zapewne pojawi się protest – tylko 100 rzeczy? To niemożliwe. Hmm, a może jednak? Inspirującym przykładem realizacji minimalistycznej zasady „100 things” jest Orest Tabaka: http://orest.tabaka.eu/blog/2010/12/09/styl-zycia/moj-praktyczny-minimalizm/

Minimalizm to nie tylko pozbywanie się zbędnych dóbr, ale przede wszystkim ograniczanie w gromadzeniu kolejnych przedmiotów. Radykalna frakcja upraszczająca trzyma się zasady OITO (one in, two out), która jednak wydaje się na początku drogi dość rewolucyjna. Jednak czy nierealne byłoby wprowadzenie w nasze życie zwyczaju, który nie pozwala na zwiększanie ilości posiadanych przedmiotów? Wtedy konsekwencją każdego nowego nabytku byłoby pozbycie się, i to nie tylko z naszej listy najważniejszych rzeczy, ale i z naszego życia, jednego ze starych przedmiotów.

Bezustanne kupowanie to często substytut innych działań – remedium na braki emocjonalne i napięcia, realizacja sprzedawanych marzeń, nabywanie emblematów statusu społecznego czy uleganie zachowaniom impulsowym i kompulsywnym, i jako takie, w większości przypadków niestety nie spełnia naszych oczekiwań. Nowy przedmiot nie rozwiązuje problemów, nie zapełnia pustki, w niczym też nie pomaga, z niczego nie leczy i nie sprawia cudów. Wręcz przeciwnie – przysparza nam kolejnych problemów. Kolejny przedmiot w domu, każde kolejne ubranie w szafie oznacza, że te, które mamy nie będą przez nas używane (wg zasady Pareto przez 80% czasu używamy tylko 20% posiadanych rzeczy). Co gorsza, gromadzone dobra sprawiają, że miejsca na półkach, w mieszkaniu, a w końcu w życiu potrzeba nam coraz więcej. Coraz więcej czasu i energii zaczynamy poświęcać na przechowywanie, magazynowanie, pielęgnowanie nieużywanych przez nas rzeczy. A przecież wydawałoby się, że nikt z nas świadomie nie zaśmieca sobie domu czyniąc zeń magazyn nieprzydatnych przedmiotów. Jeśli ktoś nadal ma wątpliwości to w bardzo łatwy sposób bezużyteczność otaczających nas rzeczy uświadomić sobie można poprzez próbę odpowiedzi na takie pytania: w ilu ubraniach jesteście w stanie chodzić na raz? Z ilu z tych, które już posiadacie korzystacie? Jak często? Ilu kosmetyków można użyć w ciągu miesiąca? Ile książek musicie mieć i do ilu wracacie po jednorazowym przeczytaniu? Ile jedzenia jest wam potrzebne? Czy potrzebujecie kolejnych przedmiotów? Czy odczytujecie świat poprzez posiadanie czy poprzez przeżywanie? Tutaj pomocą może być także refleksja Leo Babauty nad fenomenem kupowania http://mnmlist.com/buying-is-not-the-solution i konsumpcji http://mnmlist.com/consumerism-vs-minimalism/  .

Każda chwila poświęcona na przemyślenie własnych potrzeb to w konsekwencji oszczędność –  czasu, pieniędzy, miejsca… Poprzez odrzucenie zbędnego balastu naszą moc i siłę możemy skierować na inne cele, a zamiast gonić za nieosiągalnym – cieszyć się z tego co mamy i dzięki temu pracować nad jakością naszego życia. Myślcie zatem, decydujcie, segregujcie i róbcie listy najważniejszych (niekoniecznie tylko stu) rzeczy, po to by bez wahania pozbywać się pozostałych nieużytecznych przedmiotów. Oczywiście uprasza się o rozsądne gospodarowanie istniejącymi zasobami  – np. o znalezienie im nowego właściciela, zmianę przeznaczenia, recykling, tu: http://minimalist-ka.blogspot.com/2010/11/strach-i-poczucie-winy.html tu: http://mnmlist.com/minimalism-steps i tu: http://zee-watt-a-neh-ho.blogspot.com/2010/09/na-poce-zamieszka-son.html kilka wskazówek jak dokonać redukcji.   

Dobrym wyjściem jest też próba wprowadzenia ładu – uporządkowanie priorytetów, wprowadzenie hierarchii, struktury w nasze życie. Kiedy oddzielimy sprawy ważne od tych nieistotnych, szybko się zorientujemy na co chcemy poświęcać czas i energię, a co stanowiło tylko substytut prawdziwej satysfakcji. Autor bloga Życie jest piękne wprowadza nas w świat procesu porządkowania przestrzeni, komputera, czasu, a także otaczających nas ludzi i emocji  http://www.zyciejestpiekne.eu/index.php/chcesz-zmienic-swoje-zycie-uporzadkuj-je/

Nawet w obliczu świątecznej konsumpcji minimaliści podejmują wyzwania umniejszania, redukowania, prostoty. Na blogu Ajki przeprowadzony został konkurs na minimalistyczną opowieść wigilijną. Autorzy próbowali swe doświadczanie tradycyjnych polskich świąt wstawić w ramy filozofii ograniczania, ale tak, by radykalizm upraszczania nie zabrał im ducha rodzinnych Świąt Bożego Narodzenia, bo pamiętajmy o tym, że  nie w udręce i cierpieniu minimalistyczny diabeł jest ukryty: http://minimalist-ka.blogspot.com/2010/12/opowiesci-wigilijne-podsumowanie.html

Pochylenie nad (zbędnym) przedmiotem to jedna ze stron minimalizmu, który nie jest tylko filozofią dotyczącą redukcji posiadanych sprzętów czy ubrań ani tylko walką z konsumpcjonizmem. Jest stylem życia, który cechuje umiłowanie piękna i prostoty, jest poszukiwaniem harmonii i balansu, upraszczaniem, ale po to, by żyć mocniej i intensywniej. Przemyślenia na ten temat roli prostoty w swoim życiu przedstawia minimalistka http://minimalistkaa.blogspot.com/2010/12/prostota.html .

Minimalizm właśnie poprzez redukcję i ograniczanie, dystans i zwątpienie, namysł i zastanowienie się ma na celu polepszenie jakości ludzkiego życia. Koncentracja na szczególe, powolne kosztowanie i głębokość doznań to podstawowe wyznaczniki tego stylu życia. Minimalizm to radość z rzeczy pozornie małych, detali, szczegółów, które w konsumpcyjnym świecie znikają z naszego horyzontu doświadczeń. Dzięki temu nasze życie przestaje być zdominowane przez sprawy i rzeczy drugorzędne,  drugorzędnych ludzi. Autor bloga Minimalizm buduje przykładową, własną listę prostych czynności, które mogą przynieść satysfakcję i wzbogacić codzienność: http://mnmlizm.blogspot.com/2010/05/49-prostych-przyjemnosci.html . Nie należy tej listy jednak traktować pryncypialnie, każdy z nas powinien stworzyć własną, taką, która będzie odpowiadać naszym zindywidualizowanym potrzebom. Minimalizm to także skupienie na sobie, na rozwoju duchowym i kontakcie ze swym wnętrzem, bo tylko stamtąd czerpać możemy odpowiedź na pytanie o własne pragnienia.

A na koniec – jeżeli uważacie, że minimalizm jest dla Was i chcielibyście wejść na wąską ścieżkę MINIMUM, to nie czekajcie na lepszy moment, ale zacznijcie teraz i z pełną świadomością (jak namawia autorka bloga Efekt Halo): „działajcie, kiedy nie jesteście gotowi” ( http://haeffect.blogspot.com/2010/11/minimalizm-mowi-dziaaj-gdy-nie-jestes.html ). A w chwilach zwątpienia, które z pewnością nadejdą, pamiętajcie o przesłaniu Haruko Murakami  –„ Jak człowiek chce się czegoś pozbyć, to w życiu da się pozbyć prawie wszystkiego. Nie prawie, dosłownie wszystkiego” (cyt. Haruko Murakami za blogiem Tofalarii:  http://tofalaria.blogspot.com/2010/12/murakami-o-minimalizmie.html ).

 

Miejsca w sieci:

Życie jest piękne http://www.zyciejestpiekne.eu/

Minimalistka o życiu http://minimalistkaa.blogspot.com/

Moje zihuatanejo Veroniki http://zee-watt-a-neh-ho.blogspot.com/

Proaktywnie o kaizen  http://www.proaktywnie.pl/zyciowe-kaizen/

Efekt Halo http://haeffect.blogspot.com/

Minimalistka Ajka http://minimalist-ka.blogspot.com/

Orest Tabaka http://orest.tabaka.eu/blog/

Alex Barszczewski http://alexba.eu/

Leo Babauta http://mnmlist.com/

Mariusz Marcola http://mnmlizm.blogspot.com/

* szota.biz
© PasjoTeka / EkoPasja 2009 / 2012