Portal ma charakter informacyjny i niezależny. Materiały, które na nim znajdziesz, opierają się na zasadach lekkiej stopy (najazd myszki). Promujemy ideę zrównoważonego rozwoju, odwołującą się nie tylko do ekologii, ale też świadomej konsumpcji i działań społecznych. Staramy się prezentować innowacyjne rozwiązania technologiczne, które pozwalają ograniczać degradację środowiska naturalnego. Poszukujemy nowych trendów w designie i sztuce, które promują odpowiedzialny styl życia. Zależy nam na propagowaniu zachowań aktywizujących ludzi i pomagających w rozwoju wspólnot lokalnych. Zbieramy też pomysły na oryginalne sposoby spędzania czasu wolnego.
Zachęcamy do odwiedzania naszej strony, ale też podsyłania własnych tekstów, zdjęć, czy ciekawych informacji, które zgodne są z tematyką portalu.
Od 1.11.2008 krakowska Fundacja Wspierania Inicjatyw Ekologicznych prowadzi program „Zielona Inicjatywa Gospodarcza”. Jego celem jest wsparcie w zakresie standardów ekologicznych, zaopatrzenia i dystrybucji, promocji oraz zatrudnienia takich lokalnych przedsiębiorstw jak np.:
sklepy z żywnością ekologiczną i bary wegetariańskie
firmy reusingowe i recyklingowe
firmy sprzedające produkty przyjazne środowisku (np. panele słoneczne, torby wielorazowe)
firmy oferujące usługi przyjazne dla środowiska (np. wypożyczanie i naprawa rowerów oraz innego sprzętu) czy promujące zdrowy styl życia
Ekologia to nie tylko sadzenie drzew i sortowanie odpadów. To także korzystanie z małych, lokalnych przedsięwzięć, w myśl zasady „małe jest piękne” i „myśl globalnie, kupuj lokalnie”. Dzięki takim zachowaniom produkty nie muszą być pakowane, mrożone, konserwowane i przewożone tysiące kilometrów. Co niemniej ważne – więcej pieniędzy pozostaje w lokalnej gospodarce ożywiając daną społeczność.
Świadoma konsumpcja to nie tylko zakupy towarów i usług przyjaznych dla ludzi, zwierząt i środowiska, ale przede wszystkim poszukiwanie rozwiązań wychodzących ponad rynek i komercję. Wymienianie, pożyczanie, naprawianie, przerabianie, dzielenie się – w ramach ZIGu chcemy też promować te firmy, które czasem nie są jeszcze kojarzone z ekologią, które często same nie mają świadomości swej „ekologiczności” – antykwariaty, warsztaty naprawcze, wypożyczalnie, których działalność łączy efekt ekologiczny i społeczny.
W odróżnieniu od działań mających na celu skłonienie społeczeństwa do odpowiedzialnej konsumpcji (wytworzyć popyt), zadanie projektu „Zielona Inicjatywa Gospodarcza” to przede wszystkim wzmocnienie podaży – wsparcie już istniejących firm proekologicznych poprzez usprawnienie ich działania, poprawę ich oferty i promocji. W ten sposób chcemy pomóc realizować proekologiczne wybory konsumenckie już uświadomionym obywatelom. W ten sposób chcemy wpłynąć na poprawę stanu środowiska.
“Zielona Inicjatywa Gospodarcza” różni się od stosunkowo licznych ostatnio działań na rzecz czystego biznesu czy tzw. społecznej odpowiedzialności biznesu, których celem jest skłonienie firm (zwłaszcza dużych) by w swej bieżącej działalności zwróciły większą uwagę na aspekty ekologiczne i społeczne. „Zielona Inicjatywa Gospodarcza” skupia się natomiast na firmach małych i mikro, których profil działania jest nastawiony na dostarczanie społeczeństwu proekologicznych towarów i usług. Często firmy te borykają się z rozmaitymi problemami w zakresie swojej bieżącej działalności, np. z powodu braku środków na doradztwo czy reklamę. Część tych firm zalicza się do obszaru ekonomii społecznej a część stanowi stricte prywatny, często rodzinny, biznes.
Krakowscy proekologiczni przedsiębiorcy mieli okazję spotkać się, bliżej poznać, omówić wspólne problemy i możliwości ich rozwiązania. Spotkali się zarówno ci z różnych „podsektorów”, którzy na co dzień nie koniecznie zdają sobie sprawę, że wspólnie tworzą tę samą branżę (np. przedstawiciele sklepów z żywnością ekologiczną, firm recyklingowych i rowerowych), jak i ci, którzy mogą w sobie widzieć konkurencję (np. różne sklepy z żywnością ekologiczną).
„Rola konsumenta i obywatela we współczesnym świecie”
Życie społeczne może być traktowane jako teatr, w którym poszczególne jednostki muszą grać swoje role (np. dziecka, rodzica, pracownika, sąsiada, przyjaciela). Każdego dnia uczestniczymy w wielu spektaklach, których scenariusz zostaje określony przez środowisko społeczne. Ono też jest publicznością, która nas nagradza lub wyszydza. Każdy człowiek gra wiele ról społecznych. Czasami trudno jest je wzajemnie pogodzić np. rolę matki i rolę dyspozycyjnej pracownicy.
Role społeczne obejmują względnie cały system cech i zachowań tworzących bardziej lub mniej określone wzory. W „teatrze życia” człowiek jest nie tylko odtwórcą-aktorem, elementem gry społecznej. Może być również kreatorem-twórcą, który w codziennych sytuacjach potwierdza swoją indywidualność i sam kształtuje przebieg różnego rodzaju sytuacji społecznych.
Zachowanie się ludzi w różnych sytuacjach jest tylko zewnętrznym przejawem postaw. Człowiek przebywa w środowisku społecznym i przyrodniczym. Elementy tworzące oba te środowiska są przez człowieka poznawane i oceniane. Zwykle brak mu czegoś do pełnego zadowolenia. Poczucie braku wywołuje napięcia. Zachęca człowieka do aktywności. Ten stan braku nazywany jest potrzebą. Jej zaspokajanie często zachęca do podejmowania działań. Uczy się nas, że wolność to tylko kwestia prywatnego wyboru, jednak nasz prywatny wybór jest tylko złudą i iluzją, w której żyjemy jako konsumenci. Nasze dzieci mogą żyć bez Szczeniaczka Uczniaczka (cena ok. 150zł), ale przecież można na nim zarobić wmawiając rodzicom, że bez tej zabawki nasze dziecko nie będzie tak bystre jak inne.
Kiedyś dzieci skakały przez skakankę, bawiły się w dom, grały w klasy, pomidora, palanta. Rozrywki dostarczało im najbliższe otoczenie wzbogacone ich własną wyobraźnią. Dzisiaj zabawa jest wspomagana przez towary, które są ciągle ulepszane i trzeba je wciąż kupować. Dzieci są szybko uczone, że ciągle muszą czegoś chcieć, że zabawa wymaga zakupienia jakiejś rzeczy. Niszczy się ich kreatywność, podtykając pod nos gotowe rozwiązania – zabawki z nalepką „edukacja”.
Namawia się nas, żebyśmy uznali, iż istotą wolności jest prawo do wybierania z menu, ale jeśli weźmiemy pod uwagę istotne konsekwencje, to o posiadaniu prawdziwej władzy i wolności decyduje możliwość ustalenia składu menu.
Rynek ze swoją natarczywą ideologią konsumpcji i upartą ortodoksją wydawania pieniędzy kolonizuje wszystkie sfery naszego wielowymiarowego życia.
Konsumpcja oznacza wykorzystanie dóbr lub usług w celu zaspokojenia określonych potrzeb. Zaspokajanie potrzeb jest związane z pokryciem kosztów mieszkania, wyżywienia, ogrzewania, uczęszczania do szkoły, uprawiania sportu, czytania, podróżowania, ochrony zdrowia, uczęszczanie do kina, teatru i muzeum. Wszystkie te czynniki towarzyszą codziennie każdemu z nas. Ludzie w większości przypadków mają skłonność do zwiększania konsumpcji w miarę wzrostu ich dochodów.
Rynek i działające na nim firmy mają własny hegemoniczny interes w kształtowaniu osobowości, tożsamości i kontrolowaniu zachowania. Celem jest stworzenie kultury sprzyjającej sprzedawaniu towarów i traktowanie obywateli jak konsumentów. Osłabienie właściwej dorosłym ludziom autonomii jest strategią marketingową sprzyjającą dziecinnym postawom konsumenckim. Współczesny marketing, reklama dwoi się i troi żebyśmy zwrócili uwagę na kolejne przedmioty i usługi. Jest wręcz bardzo agresywny. Reklama jest również w teatrze. Czasami trudno odnaleźć się człowiekowi w tym współczesnym świecie, w rzeczywistości jaka go otacza. System rynkowy, uznający wyłącznie zysk i traktujący wszystkie inne wartości jako koszty zewnętrzne (którymi nie należy się przejmować) może w dążeniu do zysku z inwestycji przynieść opłakane skutki cywilizacji.
O konsumpcji, konkretnie o kulturze konsumpcyjnej i jej skutkach możemy bardzo dużo dowiedziec się z książki Benjamina R. Barbera pt. „Skonsumowani: Jak rynek psuje dzieci, infantylizuje dorosłych i połyka obywateli”. Barber krytykuje wolny, niczym nie skrępowany rynek, nastawienie człowieka na „moje”, a nie „nasze”, na walkę konsumenta z obywatelem. Tytułowa infantylizacja jest robieniem z dorosłych dzieci – konsumentów, a z dzieci gotowych już konsumentów, które nie mogą (i nie powinny) dorosnąć. Infantylizacja wzmacnia skłonność do tego, co prywatne i dziecinne uznając impulsywne zachłanne dziecko za ideał klienta, a klienta za idealnego obywatela. Dorosłym każe ulegać wołaniom „chcę!” i „daj mi!”. Infantylność jest przesłanką przetrwania kapitalizmu, a tym samym nakazem ducha czasu. Etos infantylizacji uznawany więc zostaje za dobroczynny, a nawet święty, tak jak praca i inwestowanie cieszyły się niegdyś żarliwym błogosławieństwem ze strony protestantyzmu. W rezultacie według Barbera mamy istotny „kult dziecka”, uznany powszechnie przez media. Przejawia się to w tylu miejscach, że nie sposób tego wszystkiego ogarnąć. Na przykład kino, w którym największe kasowe przeboje z lat 2001-2005 pokazują tendencję, że ich targetem są dzieci i młodzież. To rozrywka przewidziana dla nich: prosta, pełna efektów, szybkiego teledyskowego montażu z nieskomplikowaną fabułą. Historie kręcone przez przemysł filmowy są z roku na rok coraz bardziej infantylne, proste i absurdalne. Pojawia się nowy rodzaj książek, które dowodzą, że wszystko co uważaliśmy za ogłupianie dzieci, służy w istocie rozbudzaniu ich inteligencji. Dzięki idiotycznym grom video nastolatki stają się bardziej bystre, a wielowątkowe seriale telewizyjne przeznaczone dla widzów z zaburzeniami koncentracji pobudzają zdolność do złożonego myślenia i posługiwania się logiką.
Kultura masowa opłaca się rynkowi, bo łatwiej stworzyć masowy produkt skierowany do wielu, niż inwestować w wiele różnych i jeszcze męczyć się z ich promocją. Łatwiej jest promować kilka gwiazdek i zespolików niż ryzykować inwestując w wielu artystów, których muzyka przeznaczona jest dla bardziej wymagającego (a więc nie dziecinnego) odbiorcy. Asortyment różnorodny jest kosztowny. Wygrywa czysta kalkulacja.
Podsumowując, trudno nie zgodzić się z Barberem, że system rynkowy, uznający wyłącznie zysk i traktujący wszystkie inne wartości jako koszty zewnętrzne, może w dążeniu do zysku przynieść opłakane skutki dla cywilizacji. Jako konsumenci i obywatele mamy bardzo ważną rolę do spełnienia. Musimy dbać o to, aby nie zatracić się w konsumpcji i jako obywatele zwrócić szczególną uwagę, na to co nas otacza – środowisko naturalne. Dbajmy o nie. Przemyślmy swoje działania dotyczące projektowania, produkcji, aby powstałe produkty były jak najmniej uciążliwe dla środowiska naturalnego. Odrzućmy kupowanie rzeczy nietrwałych, jednorazowych. Bądźmy świadomymi konsumentami i obywatelami.
Bibliografia:
Benjamin R. Barber, Skonsumowani-Jak rynek psuje dzieci, infantylizuje dorosłych i połyka obywateli, Muza 2007.
Praca zbiorowa, Wiedza o społeczeństwie, Wydawnictwo SOP Oświatowiec, Toruń 2004.
Janine Brémond, Wiedza o ekonomii, Wydawnictwo Naukowe PWN, Warszawa 2006.
Czy coś, co jest nowsze musi być lepsze? Tak być powinno, ale w sklepach nie jest to regułą. Rynkowy przymus oferowania wciąż nowych produktów prowadzi do sytuacji, w których jesteśmy zasypywani archaicznymi pod względem dostosowania do realiów środowiska nowościami.
Zadbaj o zdrowie swojej córki, siostry – wymień jej staroświecką lalkę pełną niedostrzegalnych gołym okiem drobnoustrojów na nowe sterylne, super czyste lalki z „Fabryki Ściemy”. Nasza lalka rozpadnie się zanim, dziecko zdąży się do niej przyzwyczaić. Dzięki temu nie będzie się przywiązywało do rzeczy materialnych, a my będziemy mogli okazać swoje uczucie obdarowując je codziennie nową, świeżą lalką.
W filmie pojawia się w niekorzystnym, ironicznym kontekście znaczek „eko”. Film szydzi nie tyle z produktów ekologicznych, co z nadużywania ekologicznych znaków. Jakaś rzecz wcale nie musi „eko” tylko dlatego, że ulega biodegradacji („rozkłada” się) lub – na przykład – nadaje się do recyklingu.
Dlaczego obchodzić Nowy Rok raz w roku? Po co tak długo na niego czekać !? Możemy go urządzać częściej i częściej z łatwością znajdziemy kogoś kto go dla nas zorganizuje…